piątek, 31 października 2014

Maybe I love you ? Rozdział 4


Przygotowania na imprezę trwają dłużej,niż przedtem mogłabym pomyśleć.Same malowanie nie jest aż tak wkurzające,jak beznadzieje komentarze Kiry na temat moich ciuchów.
-Masz coś w ogóle oprócz czarnych szmat?
Cały czas przewracam oczami,by później wybuchnąć śmiechem kiedy powie coś śmiesznego.Jest dośc specyficzną osoba,ale chyba za to tak naprawdę ją lubię.Nie lubiłam normalności.To było nudne i głupie.Wolałam żyć chwilą.Lubiłam adrenalinę.
Patrząc na to jak wyglądam,mam ochotę zwymiotować.Nie wiem jakim cudem wcisnęłam się w jedną  z badziewnych kiecek Clar,która wyglądem bardziej przypominała dłuższą bluzkę.
-Nigdy w życiu.
-Nie ubierzesz niczego innego.-Jej ton jest stanowczy,a ja nie mam ochoty dłużej się kłócić,więc po prostu wzruszam ramionami,jakbym mówiłam,,mam to gdzieś" i wychodzę z pokoju. Na dole widzę Lil,która patrzy na mnie jak na tę najgorszą,ale wcale mnie to nie obchodzi.
-Jak możesz Nathalie?-Wydaje się smutna,ale bardziej zła,jakbym zrobiła coś naprawdę strasznego,chociaż może tak było? -Mama umarła,a ty imprezujesz?
-Wrzuć na luz,Lil.-Nie stać mnie na nic lepszego,jak tylko pokazanie jej tego jak bardzo mnie to nie rusza,chociaż obie wiemy że jest inaczej.Chociaż może tylko ja to wiem? Sama nie wiem.Patrzę w jej jasne oczy,tak inne od moich.Jesteśmy różne.Zawsze byłam tą gorszą,ale teraz chyba przekroczyłam wszystkie granice.-Można powiedzieć,że właśnie wybieram się na stypę.
Wychodzę nie przejmując się jej okrzykami oburzenia.Mam gdzieś ją i matkę,chociaż ta już nie żyje.Mam gdzieś to,że jestem suką.Mam gdzieś dosłownie wszystko.Wszystko w czarnej jebanej dziurze,która nie ma końca.Z resztą ja nie chcę się z tego wydostać.To do mnie przemawia.Jakby to był mój świat.   
****

Mik'e słynął z dość sporych imprez.Z resztą sama chodziłam na nie dość często.Był moim dobrym kumplem i zawsze życzył sobie mojej obecności.Nie mogłam być przecież niegrzeczna i odmawiać.Poza tym musiał być chyba mega bogaty skoro fundował wszystkim alkohol i żarcie.Narkotyki trzeba było skombinować,ale byłam pewna,że również brał.To byłoby gówniane gdyby ktokolwiek z gości puścił z dymem jego zamek podczas gdy on byłby zjarany,ale skoro miał to gdzieś,to jego sprawa.Clar przynosi mi i sobie po drinku i siadamy na jednej z wolnych kanap z czerwonej skóry.Czuję się jak w dobrym klubie,a tak duża ilość ludzi sprawia,że klimat jest jeszcze lepszy.Wszyscy tańczą,jarają i piją.Każdy wydaje się teraz mieć wszystko gdzieś.Niektórzy są tak naćpani,że ledwo stoją,co mnie śmieszy.To musi być naprawdę fajne uczucie.Mieć taki odlot,że nie wiesz co się z tobą dzieje.Piję swojego drinka co chwilę wymieniając zdanie z Clar,która rozgląda się za chłopakami.Jest ich tutaj sporo,ale większość w delikatnym stanie niedyspozycji.Może gdyby mniej brali dałoby się z nimi pogadać.Później przysiada się do nas Niall i razem pijemy wódkę,a później przynosi kolejną.Dosiadają się do nas nieznajomi ludzie,którzy uśmiechają się aż za bardzo.Widać,że brali jak chyba każdy tutaj.Krzywię twarz w grymasie.Lubię bawić u Mike'a,ale to cholernie do dupy,że każdy jest tutaj chodzącym zombie.
-Boże Nath,nie śpij.-Czuję ciepłą dłoń Niall'a na dole moich pleców.Śmieję się mu w twarz,chuchając w niego dymem.Wszystko jest teraz tak bardzo śmieszne.
-Chodź na pole.-Mówi,a ja kiwam energicznie głową.Wychodzimy na zewnątrz,czuję jak zimny wiatr muska skórę mojej szyji.
-Zimno ci?-Nie czeka na moją odpowiedź.Okrywa mnie swoją sportową bluzą,która pachnie piżmem i proszkiem do prania.I nim samym.To tak dobry zapach,że co chwilę zaciągam się z nim jak najlepszym skrętem.
-Jak się czujesz?
-Dobrze.-To prawda.Wcale nie jest tak źle jak  mogłoby się wydawać,ale wcześniej zapalone zioło daje mi się we znaki.Blondynek,owija swoje ramiona wokół mojej talii.Patrzę na niego błyszczącymi oczami,opierając głowę o jego klatkę piersiową.
- Widzę,że szybko się po mnie pocieszyłaś.-Przed nami stoi Zayn,a jego obecność tutaj wcale mnie tak nie dziwi.Mik'e też jest jego kumplem,z pewnością został zaproszony.
- Co tu robisz?- Mój głos jest niewyraźny i bełkotliwy.Zayn od razu to zauważa i uśmiecha się do mnie kpiąco.
- I na dodatek pijana-Chcę wrzasnąć,by się zamknął,albo chociaż go uderzyć.Cokolwiek żeby tylko poczuć sie lepiej.Nie robię tego.- Brawo. Dała ci już?
- Rozumiem ,że jesteś zazdrosny,ale mógłbyś się trochę pohamować kolego-Czarne brwi Zayn'a marszczą się w dezorientacji.
- Nie przypominam sobie,żebym był twoim kolegą szczeniaku.
- Szczeniaku. Dosyć ambitnie. Można wiedzieć ile ty masz lat,że tak się wymądrzasz?
- Raczej nie twój zasrany interes.-Wiem,że Zayn jest już na krawędzi.Bardzo łatwo go rozzłościć,zwłaszcza,jeżeli chodzi o podważanie jego zdania.To aż za banalne i i tak pewnie zdarzy się coś złego,ale kładę rękę na ramieniu Niall'a,próbując o uspokoić.
- Dobrze.
- Brawo, szczeniaku. Właśnie  pokazałeś,że jesteś prawdziwym mężczyzną.-Brunet uśmiecha się figlarnie.- Nieźle się dobraliście.Suka i szczeniak.
To nie boli aż tak bardzo.Może dlatego,że jestem na haju i mam wszystko gdzieś,a może dlatego,że już się przyzwyczaiłam.Sama tego nie wiem.Później zostaję popchnięta na ścianę przez Zayn'a,który wyzywa mnie od suk.Nie uderza mnie czy cokolwiek innego,tylko poprostu krzyczy,jakby chciał dojść do mojej duszy.Niall odciąga go ode mnie co potęguje jego złość.Zaczynają się szarpać,a ja patrzę a nich tak obojętnie i sama nie wiem co zrobić.Raczej nie obchodzi mnie to czy się pobijają.Marihuana pożarła cały mój umy  i chyba kompletnie straciłam jakąkolwiek chęć do życia.
-Zawsze byłaś suką Nath!-Zayn jest wściekły,za to ja pokazuję mu jedynie środkowy palec.Mam gdzieś co o mnie myśli.To jest chore,ale mógłby mnie teraz zabić i nic bym nie czuła.Później odchodzi.Niall tuli mnie do siebie mocno,chodź i tak nic nie czuję obejmuję go.
To zdecydowanie jedna z najdziwniejszych imprez.
   
Kiedy wchodze do domu,ledwo staję na nogach.Pokój wiruje,a ja podśmiewam sie pod nosem.Wiem,że gdyby Lil teraz mnie zobaczyła znienawidziłaby mnie jeszcze bardziej.Moja matka zmarła,a ja trochę czasu po,po prostu się upijam,ale nic nie mogę z tym zrobić.Stawiam pierwszej kroki na giętkich nogach,które co chwile się uginają,a ja śmieję sie coraz głośniej.kocham uczucie jakie towarzyszy mi po narkotykach,ale to mnie czasem przerasta.Raczej nie jest to to,co uwielbiam,ale od czasu do czasu lubię popalić.Kiedy widzę Lil śpiącą na kanapie w salonie,zatykam usta dłonią,jakbym chciała sama siebie powstrzymać przed czymś głupim.
-Przepraszam.-Szepczę tylko i odchodzę.

16 komentarzy:

  1. Rozdział jaki i opowiadanie jest świetne :* Kocham je. Oby tak dalej sis :* Pzdr. Rose <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to bardzo miłe, strasznie dziękuje za komentarz :)
      Całuje Nobody :*

      Usuń
  2. Rozdział cudny, jak zawsze ^^
    Życzę weny i do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  3. [SPAM] Bardzo przepraszam, że zostawiam spam pod rozdziałem, ale nie znalazłam nigdzie odpowiedniej zakładki. Jeśli nie tolerujesz, zignoruj, usuń, cokolwiek. Ale byłoby mi bardzo miło, gdybyś przeczytała ten króciutki opis.

    Isobel i Charlie. Są jak ogień i woda. Co ich łączy? Równie silna nienawiść do siebie nawzajem. Pewien mężczyzna powiedział kiedyś Charliemu: Miłość, nienawiść. Dzieli je taka cienka linia. Wtedy jeszcze nie rozumiał jaka moc drzemie w tych słowach. Niebawem przekonają się o tym oboje.
    Będzie to historia o miłości. Słodko-gorzka i prawdziwa.
    ZAPRASZAM: Your perfect imperfections

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic się nie stało, kocham spamy skarbie :)
      na pewno zajrze i zostawię komentarz :)
      Pozdrawiam Nobody :*

      Usuń
  4. Tak myślałam, że będzie jakaś rozróba :D
    Pewnie rano bedzie kac :D
    Buźka ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz:) zapewne jesteś jasnowidzem :)
      dziękuje za komentarz
      Pozdrawiam Nobody :*

      Usuń
    2. U mnie new, zapraszam ;)

      Usuń
  5. Rozdział boski <3

    A teraz spam
    Jessica Adams po śmierci rodziców długo nie mogła się pozbierać. Kiedy myślała, że udało jej się stanąć na nogi dowiedziała się, że jest ciężko chora. Myślała, że nic już dobrego ją nie spodka. Pewnego dnia poznała jego... Zayn Malika. Przyjaźń. Zaufanie. Szczęście . Miłość .
    Czy uda im się ? Czy będą szczęśliwi .

    Zapraszamy
    http://you--will-always-be-in-my-heart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne! *.* Życzę weny i czekam na następny rozdział ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pozdrawiam i bardzo dziękuje za komentarz :)
      Całuje Nobody :*

      Usuń
  7. Naprawdę świetny :)) Zayn ty dupku! Widać że zazdrosny XD docenisz coś dopiero gdy to stracisz co nie ? :D Twój szablon jest przecudowny *.* Życzę weny przy następnym xx

    Natt ♥

    P.S Dziękuje za komentarz u mnie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kocham twoje opowiadanie i bardzo zależało mi na tym komentarzu,dlatego cholernie dziękuje ,że go zostawiłaś :*
      Całuje Nobody :*

      Usuń
  8. Cudo, cudo i jeszcze raz cudo! <3 Już nie lubię Zayna, ale za to Nialluś taki słodziak . Mru :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje za komentarz :)
      Pozdrawiam i całuje Nobody :*

      Usuń